Prawda jest taka, że pierwszy raz, gdy się za to zabrałam, spaliłam łyżeczkę, lak przywarł mi do paznokcia, a stempel przykleił się do stołu na stałe. I mimo wszystko – tak, zrobiłam to znowu. I jeszcze raz. I... teraz mam już całą szufladę laków.
Nie dlatego, że wszystko idzie idealnie. Tylko dlatego, że to ma w sobie coś, co wciąga. Trochę jak robienie pierwszy raz naleśnika – wygląda pięknie dopiero po piątym razie. Może dziesiątym.
Nie musisz mieć miliona akcesoriów. Wystarczy lak, świeczka, łyżeczka i minimum jedna szansa, że się nie spalisz. Pieczęć nie musi być równa – musi być Twoja. I tak jest najpiękniejsza. I o to chodzi.
W sklepie Malataranka mam wszystko, czego potrzebujesz, jeśli też chcesz dać się wciągnąć.
https://www.malataranka.pl/lakowanie-wosk
Tylko ostrzegam – ten błysk na powierzchni laku uzależnia.
O stemplach też pogadamy.. :) ... CDN